Szybownictwo |
Szybowce |
|
Suwałki, 29.06-08.07.2007
Szybowcowe Mistrzostwa Polski w klasie Standard 2007Korenspondencja Jurka Kolasińskiego Dzień pierwszy - 30 czerwiecRozpoczęły się 52 Szybowcowe Mistrzostwa Polski w klasie Standard. Tym razem gospodarzem imprezy jest Aeroklub Suwalski. Wybór zorganizowania zawodów w północno - wschodnim zakątku Polski zmusił część uczestników do nie lada wysiłku. W czwartek i piątek ze wszystkich kierunków przyjeżdżali piloci pokonując odległości od 200 do 750 km. Rekordziści to Zbyszek Oborowski z Jeleniej Góry i Tadziu Świst z Nowego Targu. Zaiste trzeba szczególnie kochać to szybowcowe hobby by zdecydować się na "slalom gigant" na polskich drogach. Szczęśliwie wszyscy dotarli do Suwałk i w sobotni poranek flaga na maszcie i hymn narodowy obwieściły początek Mistrzostw. Niestety pogoda nie stanęła na wysokości zadania i o godzinie 12.40 Jacek Dankowski obwieścił odwołanie konkurencji. Tylko kilku pilotów wzniosło się w powietrze i bujało pod nielicznymi cumulusami przez dwie godziny. Rzut oka na okolicę rozgrywania Mistrzostw napawa pewnym niepokojem. Na południu rozległa Puszcza Augustowska, na zachód poletka wielkości znaczków pocztowych, na wschodzie nie lepiej. Oj ciężko będzie znaleźć dogodne pola do lądowania przygodnego. Pozostaje więc mieć nadzieję, że Zbyszek Siwik prognozujący pogodę coś wyczaruje byśmy mogli zawsze szczęśliwie wracać do lotniska. JK Dzień drugi - 1 lipcaNajpierw deszcz ze startu przegonił klasę Klub i Światową. Kolejna fala opadów zadecydowała o odwołaniu konkurencji także dla klasy Standard. Czekamy na poprawę pogody. ML Dzień trzeci - 2 lipcaPo dwóch niepogodnych dniach od rana przywitał nas błękit i strzelające już o godzinie ósmej cumulusy. Taka sceneria zmobilizowała wszystkich zawodników do szybkiego ciągnięcia szybowców na start. Praktycznie przed odprawą większość maszyn znalazła się na pasie. Zadaniem dnia dla klasy standard była konkurencja obszarowa z czasem oblotu 3 godziny 15 minut. Pierwszy obszar znajdował się na zachód od lotniska, drugi na południe. Dwa następne zlokalizowane były na terenie Litwy. Zawodnicy w pełnej gotowości oczekiwali na starcie na swoją kolej. Niestety zbyt mała liczba holówek spowodowała, że starty zajęły ponad dwie godziny. Nie pozostało więc zbyt wiele czasu na jakikolwiek manewr na linii startu. Większość zawodników ruszyła na trasę ok. godziny 14 tej. Po pierwszych dobrych kominach dość szybko warunki zaczęły się osłabiać. Już przed pierwszą strefą pojawiły się problemy. Nachodzący górą cirrus zaczął tłumić termikę. Drugi bok trasy wymagał podejmowania śmiałych decyzji. Duże obszary bez chmur lub jedynie okraszone małymi chmurkami wyhamował zawodników. Na dodatek pułap dobrych noszeń spadł do 1300 m. Przed drugą strefą trzeba było wykonać duży przeskok. Całe szczęście w drugiej strefie pojawiły się dorodne cumulusy. Przeskok nad puszczą Augustowską mógł zadowolić każdego pilota. Podstawa wzrosła tu do 1500 m, a noszenia osiągnęły wartość 3-4 m/sek. Niestety ta przyjemność nie trwała zbyt długo. Już przed granicą z Litwą chmury osłabły (noszenia 1,5 m/sek) i obniżyły swoją podstawę. Mimo, że zaliczenie dwóch kolejnych obszarów nie nastręczało trudności, powrót do domu wprost przeciwnie. W odległości ponad 50 km od lotniska złośliwy cirrus ponownie wytłumił termikę i wyczyścił niebo z chmur. Zaczęło się mozolne powracanie do domu. Krążąc w noszeniach poniżej 1 m/sek zawodnicy nabierali niezbędnej wysokości dolotowej. Ciągle jednak brakowało 200-300 metrów. Dopiero na 15-20 kilometrze do domu termika jakby na przeprosiny dmuchnęła meterkami. Pozwoliło to wielu zawodnikom przeciąć linię mety. Ostatnie szybowce przecinały ją około siódmej (!). Niestety spora część zawodników lądowała poza lotniskiem. Niektórzy mieli możność poznać litewską gościnność. Konkurencję wygrał Zbyszek Nieradka (87,6 km/h | Jantar Std 3 | A. Świdnik), przed Sebastianem Kawą (85,9 km/h | Brawo | A. Bielsko-Bialski) i Adamem Czeladzkim (90,7 km/h | LS 8 | A. Warszawski). Dzień czwarty - 3 lipcaOd rana prognozy były bardzo złe. Konkurencja została odwołana z samego rana, a większość zawodników udała się na różne wycieczki, na ryby, na łódki. Przez większą część dnia przechodziły przelotne, momentami bardzo intensywne opady deszczu. Co najgorsze, prognozy na kolejne dni są równie złe... ML Dzień piąty - 4 lipcaMimo pesymistycznych prognoz i ogromnych frontów napływających kolejno na Polskę z zachodu poranek nad Suwalszczyzną był pogodny. Błękit na niebie, słoneczko i ciepło. Tylko od zachodu nadciągał cirrus i lekko ciemniało. Jednak optymizm wstąpił w serca pilotów gdy na niebie pojawiły się cumulusy. Nikogo nie zrażał ich pokraczny wygląd i niska podstawa. Wszak zadaniem dnia był przelot prędkościowy długości 182 km z punktami zwrotnymi na Litwie. Ze względu na spore opady i miękką płytę lotniska dyrektor sportowy zawodów Jacek Dankowski zdecydował o tym, że szybowce polecą dziś bez balastu wodnego. Po starcie podstawa chmur sięgała 1100 metrów, a noszenia wahały się od pół metra do dwóch metrów na sekundę. Gdy zabrzmiały w radiu sakramentalne słowa: "start lotny otwarty" większość pilotów ruszyła na trasą. Niestety po paru kilometrach stwierdzili, że brak jest perspektyw do kontynuowania przelotu i w większości powrócili nad Suwałki. Tutaj niestety od południa coraz bardziej ciemniało. Widoczny był już wyraźnie front, a z nim kolejne burze. Dla sporej części pilotów był to jasny sygnał by nie odchodzić na trasę, bo i tak nie ma perspektyw na powrót. Dla innych motywacja by jak najszybciej uciekać na Litwę, co dziś znaczyło na trasę. Bardzo wielu zakończyło swój lot po przeleceniu 20-30 km. Tylko trzech zawodników pokonało odległość powyżej 100 km: Zbigniew Nieradka, Tomasz Krok i Mariusz Poźniak. Niestety do zaliczenia konkurencji potrzeba było przynajmniej dziesięciu takich wyników. Przecinając kolejne burze powracali piloci na lotnisko. Niestety tym razem nie niosły ich na skrzydłach ich wspaniałe maszyny, którym przypadło tym razem grzecznie jechać w wózkach. JK Dzień szósty - 5 lipcaOd rana tak lało, że niewielu zawodników przybyło nawet na odprawę. Nad nami stoi front zokludowany i nie ma dziś szans na latanie. Co gorsza, prognozy na kolejne dni są także bardzo złe i grozi nam nierozgeranie Mistrzostw... ML Dzień ósmy - 7 lipcaNiestety. Przez ostatnie dni pogoda pozwoliła rozegrać jedynie jedną konkurencję. Dziś na niebie znów pełne pokrycie, opad i silny wiatr. Ponieważ do rozegrania zawodów potrzeba minimum trzech konkurencji, Mistrzostwa i KZSy musiały zostać uznane za nierozegrane. Zawodnicy udają się do domów... ML Więcej informacji: |
| Copyright © 2000-2008 Michał Lewczuk michal@szybowce.com |