Szybownictwo |
Szybowce |
|
Gariep Dam, grudzień 2006
Korespondencja Pawła Frąckowiaka z treningu w RPAGariep, 10-11.12.2006Pierwsze dwa dni treninguPrzejąłem szybowiec od Jurka i załatwiem wszystkie formalności. Ponieważ jeden zestaw rejestrator + iPaq nie działał (spalił się Jurkowi w jednym z ostatnich lotów) zainstalowałem przywieziony przezornie z Polski Volks + 3160 wraz z niezależną baterią. Tak wyposażonym szybowcem wykonałem w tych dniach dwa przeloty 412 i 437 km zapoznając się z terenem w promieniu ok. 100 km od lotniska Gariep Dam. W pierwszym dniu była "Polska" pogoda: 2-5/8 Cu o podstawach 1300 - 2300m nad terenem a w drugim - termika bezchmurna 1500-2300m nad terenem tj do 3500m std bo lotnisko położone jest na wysokości ok.1200m npm. Można powiedzieć, że przygotowania zostały ukończone, teraz wszystko zależy od pogody. Gariep, 12.12.2006Pierwsza długa trasaPogoda jak na zamówienie - 3-5/8 Cu o podstawach do 4400m npm (ok. 3200m nad lotnisko) a termika powstała już bardzo wcześnie. Udało mi się wystartować dość wcześnie bo o 10.30 co pozwaliło na wykorzystanie prawie całego okresu występowania termiki. Piszę "udało się" bo niestety trudno ustawić się na początku kolejki nie dysponując samochodem z hakiem i korzystając z pomocy pracowników lotniska którzy rano są "rozchwytywani". W tym dniu zorientowałem się, że odpowiednie miejsce w kolejce do startu przy dwóch holówkach oraz prawidłowa deklaracja zadania to oprócz pogody konieczne warunki aby zdobyć upragniony 1000. Tego dnia zadeklarowałem przelot na zachód tymczasem dobre warunki wystąpiły na północ i południe od lotniska. Wykonałem przelot niedeklarowany 894km ze średnią prędkością 125 km/h. Gariep, 13.12.2006Piękne warunkiKolejny dzień dobrej pogody. Niestety start odbył się z opóżnieniem bo zmienił się kierunek wiatru i trzeba było przestawić kierunek startu na przeciwny. Po 1100 m drogi przy skrzydle wsiadłem do szybowca i wystartowałem o 12.10. O tysiącu km w tym dniu można było zapomnieć. A szkoda bo Dawid Pretorius sympatyczny reprezentant RPA na SMŚ w Lesznie w 2003 wykonał w tym dniu deklarowany 1000 na LS8, szybowcu klasy standard! Po przeleceniu ok. 100km na bezchmurnej wleciałem pod Cu o podstawach do 5000 m. npm i przeleciałem w kierunku zachodnim i z powrotem 795km ze średnią prędkością ok. 137 km/h. W tym dniu okazało się również, że jednak są ograniczenia ruchowe ze względu na TMA Bloomfontaine i Kimberly, gdzie nie wolno wlatywać w ogóle, a także trzy drogi lotnicze, które powyżej FL145 (ok. 4400 npm) można przecinać tylko za pozwoleniem uzyskanym drogą radiową od kontrolerów ruchu lotniczego. Nie muszę dodawać, że stali bywalcy Gariep Dam mówią, że tam występują zwykle najlepsze warunki szybowcowe. Gariep, 14.12.2006Znów świetna pogoda i długa trasaZnowu wspaniała pogoda i w tym dniu najbliżej byłem ukończenia przelotu 1000 km. Przeszkodą okazał się po pierwsze zbyt póżny start (11.07) i słaba pogoda na pierwszych 130km (brak Cu przy 7/8 altocu i przeciwny wiatr) a także burze które odcięły mnie na 50km od ostatniego PZ. Przelot przebiegał następująco: po pierwszych 130 km przelotowa wynosiła 68 km/h i morale pilota spadło prawie do zera. Następnie po wykręceniu się z małej wysokości stwierdziłem, że miejsce altoCu w kierunku mojego lotu zajęły regularne Cu jak się okazało o podstawach do 5000 mnpm i przyspieszyłem lot tak, że na drugim PZ średnia wynosiła prawie 98 km/h pod wiatr ok. 25 km/h. Napotkałem tam też opady ale mój ostatni PZ był o ok. 70 km bliżej lotniska docelowego i nie przewidywałem w związku z tym trudności tym bardziej, że na ok. trzystukilometrowym boku z wiatrem przelotowa wynosiła prawie 170 k/h a lot odbywał się prawie bez krążenia. Niestety za drugim PZ po obróceniu się pod wiatr okazało się, że szlaki Cu zniknęły a ich miejsce zajęły pojedyncze Cu cong z opadami virga (nie dochodzącymi do ziemi). Po długich przeskokach znacznej utracie wysokości trafiałem jednak zawsze w dobre kominy i przelotowa utrzymywała się w granicach 120 k/h dla całego przelotu. Niestety burze zastąpiły drogę do ostatniego PZ a na obejścia (nie wiadomo z jakim powodzeniem) nie pozwalał już czas. Wzdłuż wałka frontu burzowego wróciłem do domu lądując na godzinę przed zachodem słońca po przeleceniu 895 km ze średnią prędkością 128 km/h. Gdyby trzeci PZ był o ok. 50km przesunięty na południe. Czas ma w tych przelotach duże znaczenie. Trzeba o nim pamiętać gdyż przy wysokich podstawach i szybko zapadającym zmroku może zajść sytuacja, że się jest w powietrzu po zmroku. I wtedy nie pomoże nawet to, że się ma silnik dolotowy! Gariep, 15.12.2006Front chłodnyPrzechodził front chłodny. Tylko jeden szybowiec próbował latać ale nie zaczepił się na termice. Gariep, 16.12.2006Ciekawy przelotCiekawy przelot po nie zadeklarowanej trasie (bo po starcie okazało się, że deklaracja była zła) przy wietrze 65 km/h. Bardzo męczący bo wykonany przy ciągłej turbulencji ale przy podstawach 5500m npm. Po wykonaniu boku z wiatrem ze średnią prędkością ponad 200 km/h okazało się, że piękny szlak oddzielający obszar słonecznej pogody od burz "uciekł" do TMA i nie można było z niego skorzystać. Zaczęła się walka pod wiatr przy 1/8 Cu i o to, żeby wiatr nie zniósł do TMA co jak zapowiedział Martin Lessie, właściciel szybowcowego interesu w Gariep Dam skutkowałoby odsunięciem od latania..Martin bardzo tego pilnuje w trosce o to by nie było tu już dalszych ograniczeń. W tym dniu przeleciałem 702 km ze średnią prędkością 107,5 km/h. Ostatnie trzy przeloty odbyły się z wykorzystaniem tlenu ze względu na dużą wysokość lotu. Gariep, 17.12.2006Nie zawsze w RPA pogoda pozwala lataćDziś niestety znów dzień bez latania ze względu na pogodę, pomimo że prognozy były dobre. Dzięki temu mogę trochę odpocząć i napisać to sprawozdanie. Gariep, 18.12.2006Zawiedzione nadziejeStartowałem na 1000 a wykonałem 450 km. Od rana trwały przygotowania. Pomagał mi Wojtek Cetnarski, uczeń pilot który dzisiaj opuszczał Gariep Dam po wykonaniu trzech przelotów ponad 1000 km i jednego ok. 900 km (jako pasażer na Nimbusie 3D). Dziś wszystko zagrało... oprócz pogody. Wczesny start, szybki odlot na trasę, ale nic nie zgadzało się z prognozami. Termika powstała później, nie było Cu i zasięgi noszeń były o połowę mniejsze. Latanie przy dużej turbulencji, fala przy bezchmurnej termice do FL 170, a także zmienny wiatr od 35 do 75 km/h... Było na tyle ciekawie, że wydawało mi się iż byłem w powietrzu cztery godziny tymczasem lot trwał sześć i pół. Może jutro. Gariep, 21.12.2006Wycieczka i kontenerDziś w Gariep nie było pogody. Brałem udział w zorganizowanej przez Martina wycieczce w głąb tamy Gariep. Włosi prezentowali również swój kontener - wspaniała konstrukcja ułatwiająca załadunek szybowców z własnym generatorem prądu, centralą hydrauliczną, systemem wyciągarek ręcznych i elektrycznych i własnym warsztatem. Fascynujące! Na jutro również słabe prognozy. Gariep, 23.12.2006Ostatni dzień w Gariep DamA jednak, pomimo prognoz ostatni dzień mojego pobytu w Gariep Dam okazał się dniem lotnym. Była to co prawda typowa "Polska" pogoda na dzień po przejściu frontu chłodnego z niskimi podstawami Cu od 1000m ponad teren do 1700m po południu. Ponieważ należało złożyć Ventusa i schować do kontenera postanowiłem latać do ok. godziny 15 starając się przelecieć w tym czasie jak najwięcej kilometrów wg. formuły zawodów OLC. Start nastąpił ok. 10.20 a lądowanie o 14.54 po przeleceniu 382 km z pięknym stukilometrowym dolotem spoza zasięgu na zakończenie. Jak się dowiedziałem od pilotów podstawy pod koniec dnia sięgały 2200m ponad teren. O 18.00 Ventus był już zapakowany w kontenerze. Żegnaj Afryko! Podsumowanie wyprawyPomimo niewykonania przelotu 1000 km nie czuję rozczarowania. Gariep to jedno z tych miejsc szybowcowych do których zawsze chce się wracać. Były dwa dni podczas których można było wykonać przelot warunkowy - 13. i 14.12. W pierwszym zmiana kierunku i prędkości wiatru pozwoliła wystartować tylko trzem szybowcom, póżniej trzeba było przetransportować sprzęt na drugi koniec tysiącmetrowego pasa i czas nie pozwolił już na wykonanie takiego lotu. W drugim póżny start, źle zadeklarowana trasa (pierwszy odcinek pod wiatr pod średnim zachmurzeniem) oraz trzeci punkt zwrotny zakryty niezapowiedzianym frontem burzowym były przeszkodą nie do pokonania. Może następnym razem... Jeśli chodzi o sprawy finansowe to koszt takiej wyprawy można porównać z kosztami występu w ME lub MŚ. Można te koszty poważnie zmniejszyć organizując wyprawę w kilka osób np. w trzech na dwóch szybowcach lub korzystając z szybowca dwuosobowego albo wysyłając własny szybowiec, który jest potem wypożyczany na zasadach komercyjnych. Największe z tych kosztów to szybowiec (transport lub wypożyczenie), samochód, przelot i hotel. Najtańszy bilet lotniczy o jakim słyszałem to kupiony w miarę wcześnie lot Air France przez Paryż za nieco ponad 600 Euro. Ale 60 godzin lotu i ponad 6000 km w środku zimy, za porównywalne do polskich koszty w przeliczeniu na jedną godzinę i jeden kilometr lotu, są naprawdę warte rozważenia... Paweł Frąckowiak
Zobacz także: |
| Copyright © 2000-2008 Michał Lewczuk michal@szybowce.com |