Szybownictwo |
|
|
Omarama - 21-29 stycznia 2006New Zealand Gliding Grand Prix 2006Zobacz także: Dzień ósmy zawodów - zakończeniePo wręczeniu pucharu oraz czeku na 10.000,00 NZD Benowi Flawettowi, wszyscy zawodnicy uścisneli sobie ręce.. po czym zakasali rękawy i zaczeli demontaż szybowców. Po chwili przed hangarem leżała całkiem pokaźna kolekcja skrzydeł, stateczników, wingletów, oraz kadłubów. W miarę jak elementy te znikały z trawnika, wypełniała się wielka kratownica, dzięki której wrócą one do Europy. Załadunek przypominał trochę zabawy z Krakusem, z tym że brakowało rdzy i młotka do obsługi. Zwykłe kombinerki i klucze wystarczyły.. Tak oto prozaicznie zakończyły się jedne z ważniejszych w tym roku zawodów szybowcowych. Wyjątkowe pod wieloma względami.Organizacyjnie na piątkę, wiem że nawalała strona internetowa, ale można to im wybaczyć, wszakże oni też się uczą. Dzięki pieniądzom pozyskanym od sponsorów, nowoczesna technika video i animacja komputerowa pokazała, że latanie szybowcowe może być co najmniej tak samo pasjonujące dla przeciętnego widza, jak regaty, czy wyścigi F1. Widzowie na ziemi mieli swoich faworytów, reagowali bardzo żywiołowo zarówno brzy wzlotach, czy lądowaniach swoich ulubieńców. Przy okazji okazało się jak niezmiernie popularną osobą jest Sebastian. Wzbudzał podziw i zachwyt swoją taktyką, oraz współczucie gdy po raz kolejny lepszy technicznie szybowiec pokonywał go na ostatnich kilometrach przed metą. Niczym dobry kryminał, każdy wyścig trzymał w niepewności do ostatniej minuty. Za to napięcie i fantastyczne przeżycia - być Polakiem w Omarama brzmi bardzo dumnie, chciałbym w tym miejscu bardzo serdecznie podziękować Sebastianowi - przede wszystkim, ale również pozostałym zawodnikom. Stworzyli widowisko o którym trudno będzie zapomnieć. Myślę, że wystarczyłoby rozegrać według tej formuły Mistrzostwa Polski i zastosować choćby połowę środków technicznych, które zostały tu wykorzystane a publiczność waliła by drzwiami i oknami! Ale to już temat na oddzielną dyskusję. Dziękuję wam wszystkim, ktorzy nie śpiąc po nocach, wczytywaliście się w moje nie do końca profesjonalne relacje. Do zobaczenia w Polsce. Dziękuję. Kuba Kubicki 29.01.2006 Dzień ósmy zawodów10:00 - Na dzień dobry Giorgio Galetto opowiedział o wrażeniach ze swojego lotu. Okazało się że porzez prawie całą trasę myślał że wlecze się na szarym końcu i dopiero jak zobaczył helikopter śledzący Sebastiana i Petera Harveya zrozumiał, że może wygrać. Po chwili wyprzedził Sebastiana (PZ5), który w tym momencie bezradnie rozłożył ręce. Jak wiemy Sebastian był już bez wody w przeciwieństwie do Giorgia. Drugą, może nawet ciekawszą opowieścią uraczył nas Uli Schwenk - bohater wczorajszego pola. Okazało się, że po zjechaniu do parteru zdecydował się podążać w kierunku zaznaczonego na mapie/GPSie lądowiska. Będąc nad punktem, tak pokazał mu GPS, nic tam nie było. Nie będą pewnym wskazań, zdecydował się wylądować w kamienistej delcie strumienia. Na szczęście dostrzegł z powietrza dwie kojeiny po samochodzie terenowym. Wybrał lewą, która wydawała się mniej wyboista. Wszystko jak wiadomo skończyło się szczęśliwie zarówno pilot jak i maszyna wyszli z opresji bez szwanku. Samolot wysłany po Uliego nie mógł zabrać szybowca z powodu zbyt krótkiego pola. Zabrał tylko zawodnika a ziemią ruszyła ekspedycja, która wróciła na lotnisko nad ranem. METEO: Oprócz Cirrusa, który niebezpiecznie zaczyna rozlewać się na niebie, nie przewiduje się istotnych różnic w stosunku do ostatnich trzech dni. ZADANIE: Krótsza niż wczoraj trasa licząca 142.1 km, po dobrze już znanych zawodnikom terenach. 12.43 - Zawodnicy niespiesznie zaciągają szybowce na grid. Sebastian zaszył się z książką i odpoczywa. Niestety Cirrus zaczął się pokazywać również w rejonie gdzie ma być rozgrywana konkurencja. Napięcie prawie można zmierzyć. Pojawiają się nerwowe uśmiechy. Pomiędzy zawodnikami są punktowe różnice, wszystko zależy od dzisiejszego dnia. 13.58 - Nie wiem jakie macie zapasy piwa w lodówce, ale zanosi się na długie ozekiwanie na start. Jak na razie Cirrus tylko się umocnił na południu, czyli tam gdzie została wyłożona trasa. 14.44 - Po raz drugi dzisiaj zawodnicy zostali zwołani na briefing. Organizatorzy starają się maksymalnie
wypełnić czas oczekiwania, dość licznie przybyłej publiczności, poprzez pokazy modeli, desant skoczkow, akrobację na
szybowcach - wykonałem jedną strefę, ale Grob w porownaniu do Puchacza to beznogi wół o subtelności drzwi od stodoły
;-). Zadanie zostało zmienione na wyjątkowo krótką trasę - 51.9 km.. W zasadzie jest to próba poderwania
zawodników w powietrze. Trudno to nazwać zadaniem: Start, East Control, Clearburn, East Control, Meta. Starty ziemne
rozpoczną się od 15.30 15.10 - Start pierwszej piątki: 11, ET, ZA, SS, ALB. W drugiej znajdują się H2, LOT, 3Y, GP, ZA. 15.50 - Do lotniska doleciał właśnie Graham Parker. Nie jestem pewien czy obleciał trasę, czy też nie opuścił PZ3. Wystartowała druga piątka. Piloci planują po wyczepieniu zbić się w formację i w pięknym stylu przeciąć wspolnie linię startu. Zawody zawodami, ale ponieważ właśnie się zakończyły pozostaje dobra zabawa. 16.05 - Druga grupa przecięła linię startu. Zawodnicy ustawili się w szyku i w ten sposób zmierzają do PZ1 oddalonego tylko o 9km. Po tylu dniach zmagania się ze sobą, lecą winglet przy winglecie. Powoli i do przodu. Po PZ1 zaczęli się dzielić na grupy zgodne z typem szybowca. Jednak wciąż blisko. 16.15 - Pierwszy komin na trasie. Do przodu wyrwał Coutts, sporo ryzykuje warunki bardzo słabe, zaraz za nim Harvey, Coutts, Schwenk. Sebastian pozostał w tyle ale wciąż nabiera wysokości. 14.23 - Wszyscy oprócz Sebastiana zaliczyli już PZ2, ale oni spadli do około 3000ft a on ma już prawie 6000ft. Czy Sebastian zamierza atakować z dużej wysokości licząc, że wyprzedzi wszystkich po PZ3? 16.25 - Dellore odpadł z gonitwy i nie mogąc znaleźć noszeń zdecydował się odwinąć do lotniska bez zaliczania PZ3. Sebastian goni peleton! 16.27 - Już tylko Sebastian w powietrzu. Chyba odpuścił finalny wyścig do mety i spokojnie z dużym zapasem wysokości dolatuje do lotniska. Jak tylko wszycy znajdą się na ziemi, odbędzie się ceremonia wręczenia nagród pod wielkim monitorem. Kuba Kubicki 28.01.2006 Siódma konkurencja - opis Tomka Kawy
17:03 - Krystalicznie czyste powietrze. Nikt nie ucieknie, nikt się nie skryje przed rywalami przy gromadnym odejściu na trasę. Terry Delore, który ma narowistą duszę typowego rekordzisty zagrał ostro - po starcie zawrócił nad najbliższą górę licząc na dobry komin, ale nie zyskał na tym i goni teraz peleton. 17:38 - Po raz pierwszy w historii transmitowany jest w pełni i na bieżąco przebieg wyścigu szybowców.Szkoda,że tego nie widzimy ale z pewnością Kiwi przetrą szlaki. To oni przecież spopularyzowali regaty morskie,ich łebski pilot zastosował GPS do szybowców. 17:53 - Darozze zgarnął lotną premie nad lotniskiem Omarama.Zawodnicy mają do pokonania rozległa dolinę toteż rozsypali się. Przecież każdy z nich to wybitny pilot i gdy stanie przed alternatywą nie kieruje się instynktem stadnym a medytuje nad swoją koncepcją .Kiwi pilots i Schwenk polecieli ku górze na pólnoc Anglik Harwey wybrał drogę na wprost przez dolinę i jak dotąd dobrze mu się wiedzie. Darozze w kompanii kilku pilotów odpalił Ku skale Horrible.Technika znów zawodzi i nie ma identyfikacji.Gdzie jest Sebastian? Ja stawiam na to, że z Darozze. 18:08 - Na szczęscie są telefony.Zadzwoniłem do Kuby. Sebek odnalazł się .Jest w górach w sąsiedztwie Harwey, a i chyba Couttsa przy trzecim punkcie zwrotnym,ale lecą oddzielnie w dystansie około 10 km. Trzeba mieć nerwy by w tak trudnych warunkach gnać wśród zdradliwych niebotycznych skał. Wyścig po lotną premię rozwalił peleton.Łowca tych trofeów Uli miał spore kłopoty. 18:27 - Seba przegonił na punkcie Harvey i idzie na długi dolot ale czy ma już odpowiednią wysokość? Uli zapętał się w zdradliwej dolinie i ma poważne kłopoty. 18:50 - Nie ...Nie mają wysokości.Nie będzieto szaleńcza jazda do mety z prędkościami 250 km/godz. Jaka nam demonstrowano dotychczas. Warunki słabną .Harvey i Sebastian spuszczają wodę .Muszą się jeszcze trochę podnieść.. Ale gdzie. Przed nimi góra za którą lezy wysuniety na równinę ostatni punkt zwrotny. Jak iść? Czy południową stroną i szukać szcześcia na słońcu .czy iść zacienioną stroną licząc na podmuchy słabego wiatru...A jeżeli się wiatr zmienił? 19:25 - Mozolna walka o metry i centymetry niezbędne do osiągniecia metySebastian spuszcza balast wodny do końca. Wie, że teraz może stracić nie tylko dorobek całego dnia ,ale największym dramatem byłoby przymusowe ladowanie na kamienistych polach przed lotniskiem. Kontroluje sytuację bo jest przed ostatnim punktem zwrotnym ale w polu widzenia zjawił się Galetto. Ma szybszy szybowiec do tego może jeszcze z wodą .W tej sytuacji nie ma już czasu na zdobywanie rezewy wysokości nie zbędnej na pewny dolot.Krotka kalkulacja i prostuje. Harvey nie decyduje się na taki manewr. Kości zostały rzucone... Czyżby znów powtórka z poprzednich dni i utrata cennych punktów na ostatnich metrach. Niestety tak. Rozpędzony Galetto wyprzedza LS-a Sebastiana .Trzeci na mecie melduje się reprezentant Albionu. W tym czasie pogłębiły się kłopoty Schwenka walczy już nie o wynik a o życie. 19:44 - Hurrrrrrra! A zarazem szkoda ,że los znów nam zgotował taką dramaturgię i próbę nerwów. Tak bardzo przydałyby się Sebkowi te dwa dodatkowe punkty. A przecież zasłużył na nie! SEBA!!! JESTEM, BA... WSZYSCY JESTEŚMY BARDZO DUMNI Z CIEBIE!!! Powiem po Amerykańsku: KO C H A M Y C I Ę!!! Twój coraz bardziej siwy i nie wyspany Ojciec 20:00 - Schwenk z pomoca helikoptera i podpowiedzi z lotniska wykaraskał się szczęśliwie z tragicznej pułapki i przycupnął na płaskim poletku. 20:55 - Po wyścigu - Co za dramaturgia. Jakby na zamówienie TV . Publika przed ekranem i telewidzowie byli przekonani, że ogromna przewaga jaką osiągnął Sebastian i Harvey gwarantuje im spokojny dolot a tymczasem zjawił się niespodzianie Galetto i w parterowym wyścigu wyprzedził naszego orła. Publiczność na bezdechu śledziła ten dramatyczny wyścig "poduszkowców" i ogromnym aplauzem przywitała i obu na lotnisku. Sebastian mimo takiego finału z rozdziawioną w uśmiechu buzią zatrzymał się przed kamerami a na pytanie reportera czy się nie złości odpowiedział: - Nie. Bo to Galetto a ja go lubię! To miłe i jeszcze jeden dowód na to, że uprawiamy najpiękniejszą dyscyplinę sportu. I od razu zastrzega - Sebastian napewno nie brał udziału w paradzie równości! 21:20 - Na stronie gp06 wciąż nie ma wieści o reszcie zawodników ,więc znów telefon do Kuby. Dramatu ciąg dalszy. Doleciał jeszcze Darozze, Uli usiadł szczęśliwie, ale gdzieś walczy a tubylcy daremnie wypatrują swoich Kiwi pilots.Czyżby nie byli tak przezorni jak Sebastian ,który już na początku dolotu na setnym kilometrze upuścił część balastu. Czyżby znowu masowy desant szybowcowy? Na szczęście opuścili już góry. Sebastian w centrum uwagi publiki i dziennikarzy bawi się w ambasadora naszego kraju. Nasze - Szybowcowe Grand Prix - jest dzisiaj wiodącym tematem najważniejszych stacji tutejszej telewizji. Nareszcie... 21:38 - Wygrzebali się! Mamy informację, że mozolnie walcząc o wysokość i dystans pozostali zawodnicy osiągnęli metę.Przedstawiciel krainy kangurów Parker ladował po 20-ej. Sebastian podsumował dzień;- Gavin Wills wyznaczając trasę zrobił dziś wszystko aby ominąć wznoszenia. Ekipa niemiecka ma dziś kilka godzin pięknej wycieczki wśród strzelistych gór. Gdyby to trafiło na Seba biedak musiałby chyba na plecach taszczyć maszynę bo jest sam. Sorry...Od dwu dni jest z nim niezrównany Kuba Kubicki! Tomasz Kawa 28.01.2006Siódma konkurencja - opis Kuby Kubickiego10.00 - Wyż jak stał, tak stoi Bob Henderson na dzieńdobry przywitał nas przewidywaną temperaturą która ma
dojść do 35 stopni Celciusza.
Ben Fewett, jako zwycięzca wczorajszego dnia opowiedział o wrażeniach z wczorajszego lotu, który mieliśmy okazję
śledzić tu na ziemi. 10.35 - To co dla widzów na ziemi będzie fantastycznym widowiskiem, dla pilotów może być poważnym wyzwaniem. PZ2 - ograniczona wysokość do 4000ft to przy takich jak dzisiaj warunkach może skończyć się walką w parterze. Dodatkowo ci z zawodników, którzy mają już na soim koncie jedno ostrzerzenie, za przekroczenie wysokości zostaną ukarani - każdy metr powyżej razy pięć sekund na tym punkcie. Sebastian nie ma jeszcze ostrzerzenia, więc prawdopodobnie będzie kalkulował dolot dużo wyżej. 13.45 - Niewielka zmiana zadania, lekko wydłużona trasa. Oczekujemy na wzrost temperatury. W tej chwili mamy 28 stopni Celciusza a meteorolog przewidział na dzisiaj 35, więc cierpliwie czekamy. Starty, lub kolejny komunikat zaplanowano na 14.30 ZADANIE: Start, Pukaki Spillway, StartFinish - bonus point, Hunters End, Glentanner, Cloud Hills, East Control, Meta. Trasa liczy 250.0km 14.32 - Zawodnicy zostali właśnie przedstawieni publiczności, która dzisiaj zjawiła się w dość licznym gronie. Zdecydownie widać różnicę w stosunku do poprzednich dni. Oczekujemy decyzji o godzinie startu. Kolejny komunikat o 15.00 15.45 - Długo przekładany start nareszcie doszedł do skutku. Sebastian w powietrzu. Za chwilę ruszy zegar odliczający ostatnie dwadzieścia minut. Miejmy nadzieję że publiczność, która wytrzymała tak długo w niemiłosiernie palącym słońcu, wytrzyma jeszcze trzy godziny by podziwiać zawodników oraz ich zamaganie z niewidzialną dzisiaj termiką. Wola walki Sebastiana ogromna. Jest w stanie nawet zaryzykować pierwsze ostrzerzenie, byle zwiększtyć swoje szanse w stosunku do rywali. Dla przypomnienia, pierwsze ostrzerzenie otrzymuje się za przekroczenie narzuconych przez sędziów ograniczeń wysokości, prędkościinne, lub inne przewinienia. W tak korzystnej sytuacji są: Sebastian Kawa (LOT), Graham Parker (11), Uli Schwenk (3Y), Ben Flewett (2A), Tery Delore (GP), dane te uwzględniają wyniki do czwartego dnia włącznie. 16.45 - Telemetria znów nawala, niektórzy zawodnicy zniknęli na błękicie nieba. Wśród nich Sebastian. Pierwsi zawodnicy osiągneli PZ1 - Delore, Galetto. Warunki bardzo trudne bezchmur peleton przesówa się w żółwim tempie. Do przodu wysforowała się tylko pierwsza dwójka, pozostali mozolnie walczą o każdy metr wysokości.. 16.58 - Delore i Galetto już wyłonili się zza wzgórza gnając w stronę PZ2, gdzie czeka na nich bonus point, ale czy walka o ten jeden punkt się opłaci? Są bardzo nisko. dolatują na wysokości poniżej 3000ft. Rozpaczliwie poszukują jakiejkolwiek termiki. Są na środku doliny, ciasno zakładają, ale wysokość rośnie bardzo powoli. Darroze pierwszy zalicza PZ2, ale ma tylko 3400ft. Leci w stronę zbawczych wzgórz po drugiej stronie doliny. Przez chwilę widziałem Sebę na monitorze, ale system wciąż nie wyświetla jego pozycji, mam nadzieję że spokojnie nabrał wysokości. 17.10 - Walka o każdą stopę dookoła PZ2, ciasne krążenie w akwarium. Sebastian rusza dalej. Jedynym który do tej pory pokonał dolnę jest Pete Harvey. Po przekroczeniu doliny pogoda poprawia się i w kierunku PZ3 - Hunters End piloci będą nabierać powoli wysokości. 17.48 - Po długiej walce w górach, Sebastian dociera do PZ3 zaraz za Peterem Harveyem. Za nimi podąża Peter Parker, reszta stwaki daleko, daleko z tyłu. 18.05 - Peter i Sebastian cały czas na przedzie. Seba właśnie przekracza dolinę Dobson River i dociera do przeciwległych szczytów mając przewagę 1000ft nad Peterem. Idą w tej chwili łeb w łeb. Seba wybrał inną grań niż Peter. Czy ta niewielka różnica pozwoli objąć mu prowadzenie? W niezłych opałach znalazł się Uli Schwenk, który spadł poniżej szczytów w dodatku po złej stronie grani, góry odcięły mu drogę do PZ3. Znalazł się w miejscu gdzie według lokalnych pilotów będzie miał b.duże kłopoty ze znalezieniem noszeń. Może nawet lądować w polu. 18.14 - Sebastian wyprzedził Petera na kilometr przed PZ4, mają tę samą wysokość, Peter goni. 18.15 - Sebastian pierwszy dopada PZ4.. Przed nimi długi dolot a brak wysokich szczytów nie ułatwia zadania. Niebo bez jednej chmurki. 18.24 - Na mniej więcej 130km przed metą Peter i Sebastian spuszcza wodę.Wygląda to niesamowicie!! Chyba szykują się na bardzo długi dolot. Ciekaw jestem czy będą zmuszeni do podkręcania? A może wystarczą ciepłe bomble? Pozostałe szybowce nie osiągnęły jeszcze PZ4 i być może, że już nie osiągną. Wszyscy walczą w parterze poza zasięgiem dolotu. Czyżby finisz Polsko/Angielski. Sebastian i Peter kontrolują się b.uważnie lecą na tej samej wysokości. Założyli w kominie. Do mety pozostało 100km.. 19.15 - Co za emocjonujący finisz!!! Sebastian wraz z Peterem Harveyem jako pierwsi zaliczyli PZ5 i gnali, wydawało się że niezagrożeni do mety, gdy tymczasem zaczął zbliżać się do nich Giorgio Galetto. Prawdopodobnie udało mu się wrócić z PZ5 nad szczyty i wzdłuż nich dopadł Sebastiana. I znowu okazało się że przewaga technologiczna robi swoje, oraz pełen wody Discus objeżdża pustego LSa bez żadnych problemów. Harvey został daleko z tyłu, Sebastian robił co mógł, ale mógł już tylko obserwować oddalającego się Giorgio. Publiczność z zapartym tchem śledziła niski dolot szybowców. Wiwatując na ich cześć zaraz po wylądowaniu. Sebastian wysiadł z szybowca uśmiechnięty od ucha do ucha. Na pytanie reportera czy nie jest zły że przegrał, odpowiedział że nie, ponieważ lubi Giorgia!!! ;) 22:00 - Na wieczór postaram się podesłać filmik z dzisiejszego finiszu. Materiały są absolutnie odlotowe! Ponieważ realizator wizji zapatrzył się na Sebastiana i Pettera, nie byliśmy świadomi że Galetto jest tak blisko. Przypadkiem operator animacji obrócił wirtualną kamerę patrzącą do tyłu i okazało się że na horyzoncie majaczy marker Galetto. Rzut kamery od góry ukazał pełen obraz sytuacji. Galetto jakimś cudem dostał się po PZ4 na szczyt grani, która opadała łagodnie do 15km przed PZ5. Horror! On na pełnej prędkości, Sebastian walcząc o każdy metr; On z wodą, Sebastian pusty. Znając przewagę Discusa z poprzednich dni, wiedziałem co się stanie, ale miałem jeszcze nadzieję.. Nieuniknione stało się faktem i Giorgio wyprzedził Sebastiana zaraz za PZ6, potem jego przewaga już tylko rosła. Przepiękny finisz i postawa Sebastiana, który mimo przegranej wysiadał z szybowca uśmiechnięty od ucha do ucha. Na pocieszenie, jutro też wyż. Może cuda się zdażają? 22.05 - Oficjalna kolacja, pięknie i uroczyście. wiele ciepłych słów pod adresem Seby od przemawiających oficjeli Kuba Kubicki 27.01.2006 Szósta konkurencja17.24 - Nieoficlane wyniki1. Ben Flewett 2. Giorgio Galetto 3. Sebastian Kawa 17.22 - Pierwszą trójkę można już dostrzec gołym okiem. Wlecieli w PZ5 - Flewett, Galetto i Sebastian. Czeka nas pasjonujący finisz. Sebastiana ograniczają już tylko właściwości szybowca.. 17.17 - Giorgio I Ben odsadzili na kilkaset metrów Sebastiana w drodze do PZ5. Nareszcie włączyły się kamery wewnętrzne i możemy podglądać zawodników w kokpitach. 17.10 - Odlalazł się!!! Sebastian, Giorgio i Flewett prowadzą. Odległości między nimi prawie na wyciągnięcie ręki. Ciągłe roszady. 17.00 - Jak w zegarku Seabstian jako pierwszy przeleciał przez cylinder zaliczając PZ4!!! Zaraz za nim Giorgio Galetto. Pomiędzy odcinkami szybowce leciały cały czas na żaglu. Podkręcali może raz albo dwa razy. Teraz gnają do PZ5 - West Control. Kciuki już mnie bolą. Wystartował drugi helikopter, więc jest szansa, że będziemy mieli również obrazy z kabiny. 16.49 - Na prowadzeniu wciąż Sebastian! Tym razem na drugim miejscu Galetto. Właśnie zbiżają się do Hopkins River, według lokalnych pilotów jednej z bardziej zdradliwych dolin. 16.40 - Kolejność na trzecim PZ prawie taka sama jak na drugim. Parker pierwszy, Sebastian drugi. Wysforował się w tej chwili przed Parkera walcząv w wysokich gorach, przemierzając okolicę HUNTER RIVER która okazała się dla nich tak przyjazna wczoraj 16.02 - Coutts, Darozze, Sebastian.. taka była kolejność na drugim PZ. Pozostali dość daleko. Warunki na trasie poprawiły się znacznie, ciekaw jestem czy Sebastian wytzymał i nie zrzucił wody. W tej chwili Sebastian objął prowadzenie do PZ3. Wydawało się, że wybrał znacznie dłuższą drogę i odleciał pod kontem prostym do kolejnego docinka trasy, ale dzięki temu manewrowi znacznie szybciej doleciał do wysokiego pasma gór, które wyprowadzi go na PZ3. Komentatorzy nie mogą wyjść z podziwu. 15.20 - 10,9,8,7,6,5,4,3,2,1, GO! Zawodnicy przecieli linię startu! Wysokość przecięcia nie większa jak 4000ft. Wyglądają fantastycznie na tle bezchmurnego nieba, prawie sklejeni wingletami. 15.10 - Na dziesięć minut przed STARTem w powietrze poderwał się STEMME S10. Wczoraj bardzo przydał się zawodnikom oznaczając kominy w rejonie lotniska. 15.00 - Zegar ruszył na nowo I odlicza 20 minut do startu. 14.54 - W związku z dużymi problemami z nabraniem wysokości Bob Henderson wstrzymał odliczanie do czasu, gdy wszyscy zawodnicy osiągną odpowiednią wysokość. Nie wiem jak Seba to robi, ale już jest najwyżej ze wszystkich! Powiedział, że będzie latał po wierzchołkach gór, gdyż tam powinny być najlepsze warunki i na razie realizuje swój plan. 14.13 - Sebastian w powietrzu! Na ziemi skwar. Publiczność szuka cienia. Zawodników przed palącym słońcem aż do ostatniej chili przed startem osłaniały UMBRELLA GIRLS, jeszcze jedno nawiązanie do rajdów samochodowych, czy motocyklowych, skąd inąd bardzo przydatne :-).. Start lotny przewiduje się mniej więcej za 45 min. 14.43 - Właśnie wylądował ULI SCHWENK. Kołuje pod niego holówka. Duże obciążenie psychiczne dla zawodnika i dodatkowo będzie musiał nadganiać resztę jeszcze przed startem! 12.00 - ZMIANA: pogoda poprawiła się na tyle, że kierownik spotrowy wydłużył i zmodyfikował zadanie. Aktualnie trasa przypomina nieco wczorajszą i jest o około 40km dłuższa od wariantu A, który poznaliśmy rano. Start, Nursery,Goodger, Scrubby (to wczorajszy PZ2 po zaliczeniu którego lądował Sebastian), Dobson, West Control, Meta. Długość trasy 243.0 km. Dodatkowo punkt bonusowy dla zawodnika, który pierwszy osiągnie drugi PZ. Piloci już przy szybowcach i przeprogramowują zwierciadełka. Pierwsze starty o zaplanowane są na 14.00. 09.00 - Kolejny skwarny dzień w Omarama. Wyż. Oficjele. Wszystko o czym marzą szybownicy. Po wczorajszej polowej konkurencji, wyznaczono podobną trasę. Blisko lotniska, cztery punkty zwrotne, dużo pól. Wieczorem słyszałem, że organizatorzy liczą się z ponownym lądowaniem wszystkich w polu, ale ma to podnieść tylko dramatyzm relacji, że szczęśliwym zakończeniem, gdy wszystkie szybowce zostaną zholowane na lotnisko. Miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie. Starty wyznaczono na 13.30. Kuba Kubicki 26.01.2006 Piąta konkurencja - niezaliczona
Dzień czwarty
Po długiej podróży dotarłem wreszcie do miejsca w którym chciałby się znaleźć chyba każdy
szybownik z Polski - Omarama, na rozgrywane tu GLIDING GRAND PRIX 2006. W tej chwili zawodnicy już odpoczywają w przylotniskowym hotelu, komentując taktykę,
warunki i regenerując siły przed jutrzejszym dniem. Ponieważ problem, który miał Sebastian
z balastem w ogonie jak na razie udało mu się załatwić, jutro czeka nas pasjonująca walka.
Rożnice punktowe pomiędzy zawodnikami nie są duże i wszystko się może zdarzyć. Dzień czwartycześć! Dzień czwarty
Dziś trudno było coś wykombinować Dobre warunki, dobra widzialność, jednoczesny start i
wysoki lot ponad górami, które mogły tego lub owego złapać w pułapkę. Dzień czwartyGdy u nas zaczynają gasnąć światła w oknach sąsiadów - ponad 6000 km pod naszymi stopami drutują chłopaków różnymi kablami, instalują im rózne dziwactwa w kabinach. Samych drutów jest 2,5 kg. Zaczęła swe czary Animation Research Limited.Jest dziś dość ciepło - 21 stopni i nadal niskie ciśnienie 1002 hPa w bruździe barycznej. Wiatr wschodni przy ziemi ok. 15 węzłów znacznie jak dotąd silniejszy od wczorajszego. Może wystapić konwergencja. Jest już po odprawie. Będą dwa okrążenia po górach z lotną punktowaną premia nad lotniskiem w połowie trasy. Dziś próba generalna systemu i Wielkiego Ekranu. Znowu będę drzemał w pracy, bo relacje będą wreszcie na bieżąco. Wczoraj odnotowano 350 tys. wejść na Grand Prix. Polskich kliknięć jest aż 13% - z tego z pewnością połowa moich. -- Tom 24.01.2006 Trzecia konkurencja - opisCholera jasna z tym szybowcem. Kawał niemieckiego szmelcu. Jak nie przeciek, to teraz zawór wody w ogonie!!! Cieknie jak zeschnięty cebrzyk. Najgorsze, że nie będzie mi miał kto pomóc, bo tutejszy techniczny od czasu prac przy skrzydle unika mnie jak złego ducha więc nawet z pożyczeniem narzędzi mam kłopot. Ma po prostu chłop dość mnie i moich problemów.Dzisiejsza trasa była dla bardzo trudna. Wszyscy po drodze mieli kłopoty i ciężkie
chwile. Cud, że nikt sobie nie nabił guza. Na drugim boku dusiło nas jak diabli i nie
było sposobu by przeskoczyć górę. Druga konkurencja - wynikiSebastian wczoraj zajął pierwszej miejsce zdobywając 10 punktów. Dziś był siódmy i uzyskał 2 punkty. Klasyfikacja po dwóch konkurencja wygląda następująco:
Zobacz także: Druga konkurencja
Cześć! Zobacz także: Zwycięstwo w pierwszej konkurencji - opis
LOT, Sebastian Kawa wygrywa z rękami w kieszeni! Numer 1 na świecie wygrywa pierwszą konkurencję! W pierwszym przy lotnisku polu falowym większość pilotów poleciała za Terry de Lore, choć mieli przewagę wysokości i wznoszenie, ale Sebastian nie poddał się odruchom stadnym i nadal penetrował okolice jeziora. Cierpliwość została nagrodzona wznoszeniem falowym, które wyniosło go do 3000m i pozwoliło na oglądanie przebiegu całego wyścigu z góry. Choć Terry znalazł wznoszenie 5 m/sek Sebastian miał taką przewagę, że śledząc poczynania konkurentów mógł spokojnie kontynuować lot na fali i zakończyć konkurencję z kilkusetmetrowym nadmiarem wysokości. W Grand Prix liczy się bowiem kolejność przylotu bez uwzględniania czasu. A szkoda, bo byłby to nokaut. Uli Schwenk podobno popłakał się z radości, że w warunkach lotu falowego obcy wykiwał Kiwi Pilots. Młodszym wyjaśniam, że parę lat tem ten utalentowany, niezwykle sympatyczny, życzliwy, wiecznie uśmiechnięty niemiecki pilot właśnie tu w Omarama dopiero w ostatniej konkurencji stracił złoty medal mistrzostw świata na rzecz Lenskiego, który wykorzystując znajomość specyfiki terenu - ku zdumieniu wszystkich - bardzo daleko przed metą przeszedł na prędkości flatterowe i w tym rzucie na taśmę zyskał brakujące punkty. Harvey swą irytacją wyrażoną po przylocie na Discusy objeżdżające jego LS 8 w sposób jednoznaczny podsumowuje nasze gadu-gadu odnośnie tych dwu typów szybowców. Zwróćcie też uwagę na komentarz na stronie GP podkreślający wspaniałą, przyjazną atmosferę i wzajemną życzliwość - wśród bądź co bądź konkurentów. Bądźmy szczęśliwi, że jest nam dane korzystanie z tego wspaniałego poletka Pana Boga. Dzięki podpowiedzi niezawodnego Biskupa z żarowskiego serwisu, Sebastian wykonał czynności biuletynowe na LS 8
i być może skończy to jego udręki z wodą. Zobacz także: Zwycięstwo w pierwszej konkurencji!!Sebastian Kawa z dużą, 10 minutową przewagą zwyciężył w pierwszej konkurencji Grand Prix New Zealand! No to pięknie się zaczęło.. :) Więcej informacji na stronie organizatora i korespondencja Sebastiana u Gorgola.. 21.01.2006Pierwszy dzień oficjalnego treningu - opis Sebastiana
Na ziemi lekki zachodni wiaterek i bezchmurna do 1900m. Przed samym startem wszyscy opadali, bo ledwie można się było utrzymać. Oczywiście do przodu wyrywa rekordzista Terry Delore i Couts jako znawcy tematu, bo warunki potrafią być silne. Po odbiciu się w 2m na pierwszym punkcie lecimy przez niewielką przełęcz na połudnowy zachód. Po drodze dwie bariery gór i oczywiste, że nie uda się przeskoczyć bez fali. Cała banda gna 200 do przodu. Nad pierwszą górką tylko wyciągnęli i dalej. Kiedy wleciałem w to samo miejsce, podleciałem nieco pod wiatr i wpadłem w 5m/s. Z początkowej termiki zrobiła się fala okolo 2,5m/s. To pozwoliło przelecieć nad kolegami wysoko i przeskoczyć pod następnym pasmem rotorów do przodu w okolice PZ. Z przodu leciał Ben Flewet i Dawid Mockler, ale zamiast prosto pod wiatr przeskakiwali dokładnie w kierunku PZ i nieco stracili. O wiele łatwiej porzeskakuje się do tyłu i w kierunku lotniska lecimy na otwartych hamulcach, by zmieścić się w bramce na okrężeniu dla widzów. Za lotniskiem znowu zapowiada się walka by wznieść się na falę. Ponieważ termika jest kiepska kieruję się na żaglu w kierunku Omarama Saddle. Tam znane falowe miejsce do wejścia na falę. Niestety kiepsko faluje. Doganiają mnie Ben i Dawid. Dalej lecą po zboczach, a ja próbuję lecieć dalej na fali. Niestety spotykamy się znowu, już w innej kolejności. Oni są wyżej, a ja niżej. Lecimy razem na zboczach. W dolinie Ohau fala wynosi nas na 3000m i szybko do PZ i do domu. Na powrocie udaje mi się dogonić Mocklera, bo próbował znaleźć falę w tym samym miejscu, a tym razem mnie się poszczęściło w środku doliny. Na mecie byłem drugim daleko przed trzecim. Pozdrawiam wszystkich ciekawskich, Zobacz także: Pierwszy dzień oficjalnego treningu C.D.
Poszły konie po betonie... Rano zawodnicy mieli najazd ponad 40-tu dziennikarzy i pracowite godziny. Po południu
wyłożono przed zbliżającym się frontem pierwszy wyścig w ramach oficjalnego treningu i pokazu dla mediów. Wygrał
tutejszy instruktor i właściciel centrum latania górskiego Ben Flewett. Sebastian przyleciał jako drugi a na trzeciej
pozycji dotarł Amerykanin Mockler. W takiej bezpośredniej konfrontacji i wyrównanym poziomie zawodników jasno wychodzi
porównanie szybowców. Widać w tej konfrontacji ,że Discus2 jest szybszy od LS 8. Sebastianowi powiodło się przez to,
że szybciej odnalazł falę. Pierwszy dzień oficjalnego treningu
W Omarama zaczął się cyrk! Przyjechało 40 dziennikarzy i w związku z tym zawodnicy nie mają nawet czasu by urwać się w
intymne miejsce. Pogoda się psuje, bo od Antarktydy nurkuje kolejny niż i po południu spodziewają się deszczu. Dziś
nie ma jeszcze wyścigu, ale ma być pokazówka dla mistrzów pióra, kamery i mikrofonu. Szkoda tylko, że jak dotąd jest
to takie dla nas hermetyczne. Ostatni dzień treninguCIESZĘ SIĘ ŻE PRZEŻYŁEM... to komentarz Sebastiana do wczorajszego lotu nad najbardziej dzikimi górami, w które rzadko zapuszczają się szybownicy. Uli Schowek przyznał, że nigdy tam nie był choć zna N.Zelandię dobrze. Znając powściągliwość Sebka w takich ocenach - lot musiał być mocno denerwujący. Była już fala, była superkonwergencja przy silnym huraganie, który atakował wyspę od zachodu i wschodu, jest bryza morska i bryza górska - generalnie spory galimatias. Niezła lekcja latania ale całe dotychczasowe doświadczenia nie na wiele się przydają w tym kociołku zjawisk i szaleństwie form geograficznych. Specyfiki latania w tym obszarze trzeba się uczyć od podstaw.
Gdy my będziemy chrapać w Kiwilandii będą miały miejsce wielkie uroczystości i pierwszy wyścig. Niepokoi mnie tylko
fakt, iż jak dotąd informacja nie jest ukierunkowana na Internet. Kolejny dzień
W następnym dniu (środa) po 1000 kilometrowym spacerze wiało jeszcze mocniej, ale wzdłuż gór i w związku z tym
piloci bawili się tylko na wzgórzach przy lotnisku. Niesamowity trening
W Nowej Zelandii ze względu na koszty Sebastian jest sam, więc poniedziałek wypełniła mu dłubanina przy
przyrządach, likwidacji wycieku z szybowca oraz udział w obowiązkowej na tych zawodach konferencji prasowej.
Spotkania z twórcami przekazów medialnych mają się tam odbywać dwa razy dziennie. Oby tylko Sebek nie chciał
zmienić profesji po takim przetarciu się przed kamerami i fleszami! Gdy kończył się nasz poniedziałek Sebastian już był się szykował do wtorkowego lunchu bo następny dzień zapowiadał się również nieciekawie, bowiem Wyspę Południową spowijały gęste chmury i nie było nawet tchnienia wiatru-toteż z niesmakiem kładłem się do łóżka. Poranny wehikuł czasu przyniósł jednak piekną wiadomość z dnia który miał się u nas zakończyć dopiero za 12-godzin. Poranny SMS glosił: Ale jazda. Nie wiedziałem że na 5000m może tak rzucać. Omal szybowca nie połamałem...
Nie ma się co dziwić turbulencji skoro wiatr sięgał 125 km/h. Mimo braku transpondera, co wymuszało
ograniczenie wysokość do 2000m oraz ograniczenia przestrzeni lotów na tym pierwszym spacerku po południowym
niebie LS 8 "LOT" zaliczył... bagatelka 1049 km! Szcześć Boże!!! Sebastian już trenuje w Nowej ZelandiiWróciłem przed chwilą ze Stolicy gdzie na "Balu Lotników" pławiłem się w blasku zaszczytów należnych Sebastianowi. Sebastiana po raz drugi uznano pilotem roku - poprzednio w 2003 r. Laureat w srodę 11ego wyjechał do Wiednia, a następnego dnia poleciał do Dubaju. Tam miał 10 godz. przerwy ale bez możliwości wyjscia z budynku portowego. Ponieważ nie bawiła go nocna drzemka na krześle, uczestniczył w modłach muzułmańskich i podglądał wszystko co było dostępne w porcie. Za przyczynkiem całonocnych SMSów znamy już wszystkie ceny w tym porcie. Potem długi skok przez Ocean Indyjski i znów męczaca przerwa na lotnisku w Sydney. Do Christchurch dotarł w sobotę rano /u nich noc/ a z racji tej przywitał go pies służb celnych, ale po obwąchaniu... odwrócił się z obrzydzeniem. No cóż porty lotnicze nie dają warunków do pielęgnacji ciała.
Po drzemce w hotelu - w czasie gdy oddawaliśmy się szaleństwom nocy-oswajał w autobusie GPS z południowa hemisferą i
sycił oczy widokiem gór oraz nieba usianego soczewkami. Na miejscu miła niespodzianka. Czekał już w gotowości jego
LS8, ale zgodnie z ich przepisami odbył z instruktorem 3-godzinny lot zapoznawczy na Duo Discusie. Teraz, gdy
większość współziomków syci oczy telewizyjną papką niedzielnego wieczoru, na drugiej stronie globu wstał pogodny
poniedziałek a Sebek sposobi się do pierwszego samodzielnego lotu na nowej ziemi. Zapakunek szybowców
W Grifte koło Frankfurtu odbył się zapakunek szybowców Europejczyków na kontentery, które wyruszą w podróż morską do
Nowej Zelandii. Wśród nich jest szybowiec, na którym wystartuje Sebastian. Ze względów logistycznych, nie jest możliwe
zabranie wózka szybowcowego. Jednak na miejscu zawodnicy lokalni mają dzielić się wózkami z tymi, którzy ich nie będą
mieć. Słowo wstępneW dniach 21-29 stycznia w Omaramie w Nowej Zelandii odbędą sie zawody New Zealand Gliding Grand Prix.
Organizatorzy zaprosili i sfinansowali transport szybowców z Europy najlepszym światowym pilotom. Wśród nich jest
aktualny lider w Światowym Rankingu Pilotów Szybowcowych Sebastian Kawa. Sebastian jest także aktualnym
Mistrzem Świata w Wyścigach Szybowcowych (tytuł za zwycięstwo w tegorocznych Światowych Grand Prix Szybowcowych w
Saint Auban), aktualnym Szybowcowym Mistrzem Europy w klasie Klub (także zdobyty w 2005 roku), oraz
aktualnym Szybowcowym Mistrzem Świata w klasie Klub (zdobyty na ostatnich SMŚ w 2004 roku)! Jest prawdopodobnie
pierwszym szybownikiem w historii, który w jednym momencie posiadał trzy obowiązujące tytuły Szybowcowego Mistrza
Europy i Świata!
Strona zawodów |
| Copyright © 2000-2012 Michał Lewczuk michal@szybowce.com |