Szybownictwo |
Szybowce |
|
Dorota Łubgan, 01.11.2007
Licencja szybowcowa w Niemczech - faktyWiele historii o szkoleniu szybowcowym w Niemczech narosło w naszych głowach, powtarzane dalej i z większą mocą stały się "prawie" prawdą. Zamiarem moim było opisanie na własnym przykładzie drogi do otrzymania niemieckiej licencji szybowcowej, tak aby rozwiać wiele wątpliwości. Skrócona wersja tego artykułu ukazała się w PLAR w numerze 9/2007. W sierpniu 2003 zdecydowałam się na szkolenie szybowcowe w Łodzi za wyciągarka. W tym samym miesiącu stało się rzeczywistością, III klasę i nalot miałam w kieszeni - 8 godzin i 28 minut, w głowie pusto i w perspektywie roczny pobyt w Bawarskim Erlangen na wykonanie części pracy doktorskiej na tamtejszym uniwersytecie. We wrześniu zgłosiłam się wysyłając e-mail do szefa wyszkolenia FV Erlangen (lotnisko EDQX) Rudiego Dittricha stwierdziwszy radośnie, że chciałabym się dalej szkolić. Rudi odpowiedział natychmiast, że takiego egzotycznego przypadku jeszcze nie miał i że mam przybyć, z urzędem lotnictwa to on sam załatwi. Urząd zachował się przyjaźnie, a główną przeszkodą okazał się dojazd na lotnisko. Coś w rodzaju PKS nie funkcjonuje tutaj, wychodzą pewnie ze słusznego skądinąd założenia, że każdy jest posiadaczem samochodu. Pierwszy raz wyprawiłam się w maju, autobusem i dalej pod górę na piechotę. To był tzw. "numer na raz". Na szczęście! Po takiej wspinaczce odchodzi ochota do latania. Później trzeba było zawsze się z kimś dogadać i zabierali na lotnisko. I zaczęło się. "Ja przed tobą otwieram wszystkie części nieba..." czyli szef wyszkolenia i instruktorzy
Szef Wyszkolenia jest wybierany przez Zarząd aeroklubu spośród tych instruktorów, którzy posiadają niezbędne uprawnienia. Urząd
lotnictwa zatwierdza wybór jeśli kandydat posiada wymagane prawnie kwalifikacje zostaje szefem. Instruktorzy pozostają z nim w
kontaktach partnerskich. Szef ma po prostu więcej roboty, ale żadne przywileje z tego tytułu mu się nie nalezą. Instruktorzy są
społecznikami. Nie dostają żadnych pieniędzy, za własne latanie płacą tak samo jak każdy inny członek aeroklubu. Składki też płacą
takie same... "Nie spoczniemy, nim dojdziemy" czyli szkolenie praktyczneSzkolą za samolotem i wyciągarką. Można w ciągu jednego dnia mieć kilka startów za windą i za samolotem. Pierwszy lot samodzielny odbywa się głównie za wyciągarką. Nie lata się tylko po kręgu, ale jak pogoda pozwoli, to także na termice. Jest wtedy więcej czasu na nauczenie się np. lotu po prostej. Szkolenie jest indywidualne. Nie ma specjalnego kursu, jest grupa uczniowska, wszyscy instruktorzy znają wszystkich uczniów. Grupa uczniowska trzyma się razem na lotach. Kolejność ustalają miedzy sobą. W sprawach spornych decyduje instruktor. Dzień lotny zaczyna się około 9:00, uczniowie latają przez cały dzień, nie ma dla początkujących przerwy "bo jest termika". O tę termikę właśnie chodzi i dlatego od początku uczą się latać w każdych warunkach. Do grupy uczniowskiej należy również Twin II dwuster szkolny i Jans Astir - jednoster. Obalam od razu pokutujący mit, że w Niemczech człowiek umawia się na godzinę z instruktorem. Nieprawda, jest tak jak znamy z praktyki polskiej. Od rana do nocy na lotnisku. Do tego małe lotnisko i po każdym (sic!) lądowaniu pchanie szybowca ręcznie z powrotem. Zabawa nie dla mięczaków. Nie pchasz bo ci za ciężko - nie latasz. Proste, nie? "Ale za to niedziela, ale za to niedziela..."Ponieważ w aeroklubie nie jest nikt zatrudniony, loty odbywają się w weekendy i wolne dni oraz są organizowane dwa dwutygodniowe obozy szybowcowe, jeden w czerwcu, a drugi w sierpniu. "Wesołe jest życie staruszka..."- czyli lotniskowa środaŚroda jest dniem "rencisty-emeryta", w którym latają starsi piloci. W środy nie ma żadnego szkolenia, nie ma opieki instruktorskiej. Instruktorzy wtedy latają sami jeśli mogą przyjść. Pobieranie sprzętu z hangaruCzłonkowie aeroklubu, którzy pełnią jakieś funkcje, są np. instruktorami lub układaczami spadochronów ratunkowych, posiadają klucz do hangaru. Klucze są numerowane i rozdziela je zarząd. Uczniowie przychodzą na loty, wtedy hangar jest już przeważnie otwarty, szykują dwa szkolne szybowce, sprawdzają je. Jedna osoba jest zawsze odpowiedzialna za cały przegląd przedlotowy i to ona opowiada instruktorowi czy wszystko jest w porządku. Instruktor sprawdza jeszcze raz, podpisuje specjalną checklistę i szybowce wypychane są (ręcznie!) na start. Piloci z licencjami, sami biorą sobie szybowiec, sami sprawdzają i sami podpisują. Nie ma instytucji mechanika, który wydaje z hangaru. Po lotach każdy latający myje szybowiec. Dostępne są wiaderka, gąbki, ścierki służące tylko i wyłącznie do tego celu. Zakładane są pokrowce i szybowce wiszące są zawieszane, a stojące pozostawiane na trwale im przypisanych miejscach. Każdy szybowiec stoi tak, że można go wyjąć i zahangarować bez potrzeby ruszania innego. "Dozwolone od lat..." 14-u, czyli warunki do rozpoczęcia szkolenia szybowcowego.
Minimalny wiek to 14 lat, dla nieletnich wymagany podpis obojga rodziców lub opiekunów prawnych. Uzyskanie licencji szybowcowej
następuje najwcześniej w 16. roku życia. Na wniosek Szefa Wyszkolenia może być przyjęty na szkolenie uczeń młodszy. W praktyce wygląda
to rożnie. Niechętnie występuje się o pozwolenie dla osób nieznanych. Łatwo otrzymują zgodę na wniosek szefa dzieci, które są często na
lotnisku i mają już latających członków rodziny. Jest wtedy przynajmniej teoretyczne prawdopodobieństwo, że młodemu czy młodej woda
sodowa od razu do głowy nie uderzy. Obowiązuje świadectwo zdrowia klasy 2 wg przepisów JAR i niekaralność. Program szkolenia, "Aubildungsnachweis" oraz książka lotów
Nie ma konkretnego programu szkolenia, trzeba umieć to, co jest wymagane na egzaminie. Każdy uczeń dostaje małą niebieska książeczkę
tzn. Ausbildungsnachweis, w której zapisane są umiejętności, jakie uczeń nabył. Na początku listy stoją: prawidłowe zachowanie się na
lotnisku (głównie bezpiecznie i kulturalnie) szkolny dwuster transport i montaż, przygotowanie szybowca do lotu i kontrola przedlotowa,
kontrola przedstartowa tzw. check, skok ratowniczy i obsługa spadochronu. Ćwiczenia pilotażowe z instruktorem w pierwszej części
szkolenia to: lot po prostej i zakręty, krążenie z przechyleniem 30°, lot na dużych kątach natarcia i przepadniecie, przerwanie
startu, hol. A, B, C Prüfungen, 1, 2, 3 mewki - tajemnica rozwiązana
A-Prüfung - W skład tzw. egzaminu A wchodzą 3 pierwsze w życiu loty samodzielne, otrzymanie odznaki z jedna mewką, którą wręcza
instruktor odpowiedzialny za ucznia i klepanie po tyłku. Co ciekawe klepią wszyscy obecni na lotnisku. Dzieci, matki dzieciom,
przechodnie, jakby psa dopuścili to też by w tyłek ugryzł... Przeżycie niezapomniane i jednorazowe. Raz i nigdy więcej. Później nie ma
zwyczaju "oklepu" za laszowania. "Niepokój mierzyć sercem wprost" czyli FlugauftragJest to pozwolenie na lot otrzymywane każdorazowo od instruktora. Nie jest to nic strasznego, po prostu uczeń podchodzi do swojego instruktora, on mówi co trzeba robić, na co uważać. Po locie instruktor przekazuje uwagi i co powinno się poprawić. Co do uwag to można z nim rozmawiać, pytać się, ale nie trzeba, pomijając może sprawy zagrażające bezpieczeństwu. "Nie zadzieraj nosa..." czyli laszowanie i loty ucznia na szybowcach wyczynowychZa szybowce szkolne uważa się w FVE Twin II i Jeans Astir. Ale nie ma przeszkód aby uczniowie odbywali swoje przygotowanie do lotów po trasach, np. przygotowanie do lotu 50 km na Duo Discusie. W końcu po licencji będą także na nim latać, dlatego dobrze jest się "poznać", a przełamanie pierwszych lodów ułatwi niewątpliwie instruktor. Laszowanie na jednostery inne niż Jeans Astir np. Discus CS jest możliwe, choć nie tak łatwe. Na pewno na nic się nie da dulczenie (przynosi skutek odwrotny), pomocne jest "zatłoczenie" na szybowcach szkolnych no i umiejętności. Ja jednoster Discus CS wylaszowałam, mając około 70 h nalotu ogólnego. Do licencji udało mi się jeszcze około 20 godzin wylatać na Discusie ale nie w weekendy, wtedy pierwszeństwo maja piloci z licencjami. "Szuka pamięć poplątanych ścieżek" czyli szkolenie teoretyczne
Wymagane jest 60 godzin teorii. Aerokluby organizują zimą (przeważnie w soboty) zajęcia teoretyczne. Prowadzą instruktorzy, którzy nie
otrzymują za to pieniędzy, przepracowane godziny można rozliczyć tylko czasem użytkowania szybowców (za starty płaci się zawsze).
Uczniowie płacą w FVE 25 EUR za cały taki kurs. Suma ta pokrywa głównie koszty światła, na ogrzewanie nie starcza. Dopłaca wiec
aeroklub, w którym odbywa się kurs. "Wszystko dobrze jest do kiedy, nie narobisz sobie biedy" czyli kurs pierwszej pomocyOdbycie jednodniowego kursu pierwszej pomocy (koszt około 20 EUR) jest wymagane przed przystąpieniem do egzaminu teoretycznego. Może być to ten sam kurs z zakładu pracy, z kursu prawa jazdy, nie trzeba dodatkowo chodzić. My mieliśmy akurat kolegę, który jest ratownikiem medycznym i zorganizował specjalnie dla naszej grupy takie zajęcia. Przywiózł fantomy, materiały edukacyjne, środki opatrunkowe. Podzieleni na zespoły bandażowaliśmy siebie i instruktorów. Po raz pierwszy (i jedyny!) w życiu można było robić z Szefem Wyszkolenia co się chciało, gdyż był raz "nieprzytomny", a raz miał uraz głowy wymagający bardzo dokładnego obandażowania...(z ustami włącznie). Materiały do naukiDostępnych na rynku jest kilka podręczników szybowcowych zbierających całość wiedzy podstawowej. W niczym nie przypominają one podręcznika znanego nam wszystkim, słynącego z wylatujących kartek, drobnego druku i niezliczonej ilości wykresów. Podręczniki są bardzo ładnie wydane, przyjemnie jest się z nich uczyć. Proszę nie myśleć, że są infantylne, bo kolorowe. Są bardzo praktyczne, napisane zrozumiałym językiem i nie przeładowane treściami niepotrzebnymi. "Już każdy powiedział to, co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie" czyli zagadnienia językoweSzkolenie odbywa się po niemiecku. Do dialektu frankońskiego można się przyzwyczaić, ale żeby uczestniczyć w pełni w życiu aeroklubu trzeba się po prostu uczyć. Dobre zrozumienie jest też warunkiem wylotu samodzielnego. Byłoby bardzo niedobrze nie zrozumieć instruktora, który przez radio każe na prostej do lądowania zamknąć hamulce... "Marzenia jak ptaki szybują po niebie, na pewno potrafisz wśród nich znaleźć siebie" czyli opłaty dla ucznia w aeroklubie oraz godziny "społeczne"Większości z nas wydaje się, ze szybownictwo w Niemczech jest strasznie drogie, a szybowce dlatego są tak pięknie zadbane bo są prywatne. Nic bardziej mylnego. W aeroklubie Erlangen na 9 statków powietrznych (7 szybowców, UL i motoszybowiec) tylko jeden szybowiec jest prywatny. Wspólne są szybowce i wspólne jest wiaderko i szmata każdego dnia po lotach. Wspólny jest odkurzacz, godziny spędzone w warsztacie w zimie. Nikt tu nie jest na etacie, wszystko jest nasze i każdy o to dba. A szybowce aeroklubowe są bardziej zadbane od prywatnych. Wracając jednak do opłat. Na przykładzie ucznia nowo przybyłego opisuję, co następuje:
Uczeń<18 r.ż. lub 25 r.ż. bez dochodu Uczeń >18 r.ż. Start za wyciągarką 3,50 EUR 4,50 EUR Hol na 500 m 12,00 EUR 9,80 EUR Dopłata za każde 100m powyżej 500m 1,75 EUR 3,50 EUR Dwuster szkolny 3 EUR/h 3 EUR/h Jednoster szkolny 0 EUR/h 0 EUR/h Uprzedzając pytania: nie ma "podstawówki", uczeń jest normalnym członkiem aeroklubu ze wszystkim prawami członka, płaci jak w cenniku powyżej. Uczniowie są dotowani z kasy aeroklubu, gdyż np. hol dla pilota z licencją kosztuje 25 EUR. Zasada jest prosta, dajemy ci szansę, ucz się póki możesz. We wszystkie ceny wliczony jest 7% podatek VAT. "Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt" czyli skierowanieUczeń jedzie na obce lotnisko ze swoim instruktorem, po otrzymaniu licencji można udać się gdzie się człowiekowi zamarzy często zabierając ze sobą szybowiec aeroklubowy (płaci się tylko za czas lotu wg cennika aeroklubu macierzystego). Po przybyciu na miejsce trzeba zgłosić się do szefa pilotów i omówić z nim warunki latania na "jego lotnisku". "W objęciach biurek, w krokach obchodów rdzą się rzeczy jasne i ciemne" czyli egzamin teoretyczny.
Landy w Niemczech są często podzielone na dwie części, zdaje się tam gdzie się jest terytorialnie przypisanym. Np. w Bawarii są dwa
małe urzędy lotnicze, jeden w części południowej i drugi mieszczący się na lotnisku w Norymberdze w części północnej. Ja zdawałam
właśnie w północnym. Nie praktykuje się zdawania w innym urzędzie, ale można się targować, choć nikt raczej tego nie robi. Fragenkatalog-katalog pytań
Typy pytań są z katalogu pytań, który można sobie kupić. Koszt 44 EUR za grubą księgę lub 94 EUR program na CD. Ja klikałam demo, które
jest wersją pełną katalogu ważną 10 dni. Bardzo przydają się zajęcia organizowane w aeroklubie. Jest to test jednokrotnego wyboru,
odpowiedzi do wyboru są 4. Przebieg
Po zgłoszeniu ucznia przez Szefa, który mówi, w który wtorek uczeń przyjdzie, gdyż egzamin jest w Norymberdze na lotnisku od 8:00 do
15:00 w każdy wtorek, na wszystkie typy licencji (również zawodowe i zdawane w obcych językach). W wybrany przez siebie wtorek idzie
się do urzędu około 7:30, siada w poczekalni jak u lekarza i przychodzi pan lub pani zabiera do sekretariatu, pyta czy zdaje się
wszystkie przedmioty lub tylko niektóre (przedmioty do zdawania można dzielić dowolnie, np. każdy przedmiot w inny wtorek, opłata jest
tylko jedna jeśli zdaje się przedmiot za pierwszym razem, ale czas 2 lat ważności startuje od pierwszego wejścia na egzamin). BZFI i BZFII czyli świadectwo radiotelefonisty
O 14:00 rozpoczyna się egzamin z radia. Znów siedzi się z innymi uczniami w poczekalni, niektórzy są tam któryś raz, bo egzamin z radia
jest najtrudniejszy (dla szybowników jest taki sam jak dla pilotów samolotów!). Trzeba ustawić się przy "swoim" egzaminatorze i idzie
się znów do świetlicy. Ze mną zdawały jeszcze 2 osoby, weszliśmy do sali, pan powiedział, ze każdy z nas jest samolotem. Mamy sobie
wybrać znaki startowe, przy tym sprawdza on czy nie będzie się np. "balonem" i wtedy okazuje swoje niezadowolenie. Z mojej grupki każdy
wiedział, że ma być samolotem i do tego odpowiednio wymyślił sobie znaki. Dostaje się zadanie, tzn. dwie mapy lotnisk, ja miałam Drezno
i Monachium, odlot z Monachium, przylot i lądowanie w Dreźnie. Egzaminator był "wieżą" w Monachium, obsługiwał 3 samoloty na raz, jakby
się to działo naprawdę. Po wylądowaniu, kiedy już "pokołowałam" do hangaru, pan powiedział, że egzamin zdany. Po tym wszystkim robi się
godzina 15, jest się wyczerpanym jak pies Pluto i następuje rzecz nieprzyjemna tzn. pan wręcza rachunek za egzamin. Trzeba przelać na
konto w ciągu 14 dni. 70 EUR za egzamin teoretyczny i 70 za radio. "Mieć te przestrzenie na jedno skinienie, wiele wynagrodzi" czyli egzamin praktyczny
Po wylataniu wszystkich potrzebnych godzin tj. 25 h nalotu ogólnego, w tym 15 samodzielnego, 60 startów w tym 20 samodzielnie, 3
lądowania z instruktorem na obcym lotnisku, po zaliczeniu egzaminu teoretycznego jest do zrobienia 50-tka. Uczniem wolno być 4 lata, w
wyjątkowych przypadkach dłużej, ale i tak nalot i starty są liczone 4 lata wstecz. "Wieczni" uczniowie są często odpowiednio
"motywowani" (głównie zagrożeniem skreślenia ze szkolenia i wpisu "niezdatny") przez urząd do zaliczenia egzaminu teoretycznego i
praktycznego. "Choć majątek prysł, on nie stoczył się" - czyli ile to naprawdę kosztuje
W sumie oprócz wrażeń, przyjaciół, zmiany stylu życia ze spokojnego na wariacki, przeprowadzki z Łodzi do Erlangen (nie ukrywam, że latanie tutaj było jednym z czynników decyzji) w pieniądzach, które są policzalne szkolenie do licencji tutaj wyniosło mnie (stosunkowo duży nalot około 130 godzin), obóz szybowcowy w Alpach, itd.) około 3050 EUR. Oczywiście suma jak na polskie warunki spora. Proszę spojrzeć jednak na godziny lotu szybowcami i koszty. W porównaniu z kosztami za godzinę użytkowania Bociana czy Puchacza w Aeroklubie Łódzkim, 3 EUR za Twin Astira II wydaje się ceną niewygórowaną. Do tego nauczyłam się wiele, nikt na mnie nie krzyczał. Gorąco polecam wyjeżdżającym na stypendia np. Sokratesa, pójdźcie do aeroklubu w tym mieście, gdzie przebywacie, nie pogryzą was, nie wydacie majątku, a zdobędziecie jedno doświadczenie więcej. Nie musicie mieć tony papierów ze sobą (skierowania też nie trzeba), wystarczy książka lotów i badania lekarskie. I tak każdy nowy lata najpierw z instruktorem. Dorota Łubgan Śródtytuły pochodzą z tekstów polskich piosenek autorstwa: K. Sobczyk ("Ale za to niedziela, ale za to niedziela..."), W. Michnikowskiego ("Wesołe jest życie staruszka..."), De Mono("Ja przed tobą otwieram wszystkie części nieba..."), A. Osieckiej ("Nie spoczniemy, nim dojdziemy), R. Lipko ("Niepokój mierzyć sercem wprost") , M. Gaszyńskiego ("Nie zadzieraj nosa..."), A. Jantar ("Szuka pamięć poplątanych ścieżek"), J. Sienkiewicza ("Wszystko dobrze jest do kiedy, nie narobisz sobie biedy" "Już każdy powiedział to, co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie", "W objęciach biurek, w krokach obchodów rdzą się rzeczy jasne i ciemne", "Mieć te przestrzenie na jedno skinienie, wiele wynagrodzi"), J. W. Martina ("Marzenia jak ptaki szybują po niebie, na pewno potrafisz wśród nich znaleźć siebie"), J. Kofty ("Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt") i M. Grechuty ("Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad, zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł, choć majątek prysł, on nie stoczył się") Galeria zdjęć ze szkolenia w Niemczech |
| Copyright © 2000-2008 Michał Lewczuk michal@szybowce.com |