Szybownictwo |
|
|
02.01.2006, Sławek Talowski
2600 metrów na fali w BezmiechowejW nawiązaniu do artykułu "Dwieście kilometrów na żaglu w Bezmiechowej" chcę zaznaczyć, iż oprócz możliwości wykorzystania pasma gór Słonnych, na których stoku położone jest lotnisko w Bezmiechowej, do lotów żaglowych istnieje również możliwość "przejścia" z żagla na falę. Sytuacja taka miała miejsce podczas kursu doskonalącego dla instruktorów szybowcowych, który odbył się w pod koniec października 2004 roku. W dniu 18 października przy wietrze południowym z lekką odchyłką zachodnią, po starcie grawitacyjnym na PW-5 osiągnąłem wysokość 700 m nad szczyt. Na wysokości tej natrafiłem na bardzo słabe pole falowe, było ono tak słabe, że osiągnięcie wysokości 1000 m zajęło mi około 30 minut. Na tej wysokości prędkość wiatru wynosiła około 80 km/h, a po jej przekroczeniu noszenie wzrosło do około 1,5 m/s i na wysokości 2600 metrów wynosiło około 1 m/s. Będąc przygotowanym jedynie do lotów żaglowych, z powodu zimna zrezygnowałem z dalszego latania na fali. W tym samym czasie Wojtek Średniawa osiągnął podobną wysokość na PW-6 i z tych samych powodów co ja opuścił noszenie około 2 m/s. Tak więc bardzo realnym jest wykonywanie w Bezmiechowej lotów mających na celu uzyskanie przewyższenia warunkowego 3000m wykorzystując start grawitacyjny, tym bardziej, iż w jesieni warunki jakie miały miejsce podczas tego lotu nie są rzadkością. Oczywiście po lądowaniu i cieplejszym ubraniu się ponowiliśmy z Wojtkiem próbę wejścia w noszenie falowe, jednak tym razem bez powodzenia, gdyż prędkość wiatru wyraźnie zmalała. Latając tym razem na Bekasie, nie mogąc wejść w kontakt z falą, postanowiłem sprawdzić jak daleko na zachód da się dotrzeć przy wykorzystaniu żagla. O ile na Szybowcowych Mistrzostwach Polski W Klasie Światowej, które opisali autorzy artykułu, do którego nawiązuję (i podczas których pomyliłem ilość wykonanych kółek zamiast 6 obleciałem 5) punktem zwrotnym była serpentyna drogi nr 98 przechodzącej przez grzbiet (około 7 km od lotniska), teraz udało mi się dotrzeć w okolice miejscowości Trencza znajdującej się 2 km na północ od Sanoka (około 18 km od lotniska). Podczas tego lotu maksymalna wysokość jaką osiągnąłem to około 400 m nad szczyt lotniska. W okolicy Załuża przeskoczyłem z głównego pasma gór Słonnych na krótkie pasmo południowe usytuowane bezpośrednio przed nim. Pasmo to składa się z pojedynczych wzniesień porozdzielanych dolinami, mimo to przy silnym wietrze jaki występował podczas tego lotu, dawało prawie jednolity żagiel. Rozważałem "przeskoczenie" doliny Sanu i dotarcie na zbocze góry Kopacz, co przedłużyłoby odległość lotu o dodatkowe 3-4 km, jednak biorąc pod uwagę późną porę i zbliżający się zmrok oraz możliwość lądowania w terenie zawróciłem w kierunku lotniska. Jak widać przy odpowiednio silnym wietrze z kierunku południowego z odchyłką zachodnią efektywna długość zbocza, jaką można wykorzystać do lotów żaglowych to około 30 km, z czego około 18 w kierunku Trenczy oraz około 11 w kierunku Dżwiniacza (kierunek południowo-wschodni od lotniska), który był punktem zwrotnym podczas rozgrywanych tu SMP w Klasie Światowej. Ponadto istnieje możliwość wykonywania lotów falowych. To wszystko z wykorzystaniem startu grawitacyjnego, a ponadto w jednym z najpiękniejszych zakątków Polski. Tak więc okolice te są z pewnością jednymi z najbardziej atrakcyjnych miejsc do latania szybowcowego w naszym kraju. Niestety podczas tych lotów nie miałem przy sobie aparatu fotograficznego, czego będę jeszcze długo żałował, ponieważ widokowo lotów falowych w Bezmiechowej nie da się porównać ani z falą Nowotarską ani z tą występującą na Żarze, a według Wojtka Średniawy również z tą występującą w okolicach Jeleniej Góry. Korzystając z okazji pozdrawiam autorów artykułu "Dwieście kilometrów na żaglu w Bezmiechowej" oraz Wojtka Średniawę, i mam nadzieję że spotkamy się w Bezmiechowej w 2006 roku. Sławek Talowski Zobacz także: |
| Copyright © 2000-2012 Michał Lewczuk michal@szybowce.com |