Zawody, czyli rywalizacja na podniebnym torze
Górski trening
Widzisz kogoś nad sobą, twój wariometr pokazuje wznoszenie 2m/s a Ty chcesz za wszelką cenę dogonić pilota nad tobą. Widzisz, że on już osiągnął odpowiednią wysokość, wykręcił "podstawę chmury" i zaczyna "przeskok" do następnego "komina". Rozpędza szybowiec do prędkości przeskokowej (140-220km/h) i Ci ucieka… Ty jeszcze chwilę krążysz, jednak wznoszenie się kończy. Odprostowujesz i zaczynasz przeskok do następnego komina, planujesz taktykę którędy najlepiej polecieć, analizujesz - może nadłożyć trochę drogi ale polecieć w kierunku chmur pod którymi spodziewasz się znaleźć silniejsze wznoszenie, które pozwoli ci mimo nadłożenia kilometrów wyprzedzić rywala? Może zaryzykować, ale co, jeśli nie znajdę silniejszego noszenia? Jednak ryzykujesz, bo kto nie ryzykuje nie wygrywa...
Zdjęcie wykonane podczas ZimowegoZgrupowania SKJ - Żar 31.12.2008
Na ostatnich kilometrach trasy (50-20km do mety) nie musisz odzyskiwać wysokości, na lotnisku możesz być praktycznie na zerowej wysokości. Obliczasz czy starczy Ci wysokości. Widzisz, że rywal już leci w stronę lotniska a Ty nabierasz jeszcze wysokości w ostatnim „kominie”, bo wychodzi Ci z obliczeń, że w innym wypadku możesz nie dolecieć do mety. Jednak wahasz się, bo rywal już zaczyna dolot do lotniska. Jesteście 40km od lotniska, wysokość 950m, wiatr lekko tylny pomaga w dolocie. Zaczynasz kalkulować, zastanawiać się, czy to Ty popełnisz błąd robiąc kilka dodatkowych metrów wysokości, czy może rywal, który może nie dolecieć do lotniska. Konkurent sporo ryzykuje, jest świadomy, że siedzisz mu na ogonie… W końcu stwierdzasz, że masz potrzebną wysokość. Dolot masz wyliczony na styk, wychodzisz z komina i rozpoczynasz lot w kierunku taśmy (mety). Kilka km przed sobą widzisz rywala. Leci Jantarem o znakach Oscar Tango (OT). Masz większą od niego wysokość, twój zapas rośnie, przyspieszasz aby zamienić wysokość na prędkość i zaczynasz dochodzić rywala. Na 10km od lotniska wyprzedzasz go, masz 400m wysokości… Oscar Tango jest dużo niżej, ma ok. 150m - to za mało żeby dolecieć do taśmy. Już wiesz, że on wyląduje w polu, tuż przed metą i nie ukończy konkurencji…
Na ostatnich 2km cały zapas wysokości zamieniasz na prędkość. Za twoimi plecami finiszują inni. 1000m przed lotniskiem schodzisz do wysokości ok. 1m i pędzisz na metę z prędkością ponad 200km/h wykorzystując efekt poduszki powietrznej. Po chwili przelatujesz metę tuż nad ziemią, prędkość zamieniasz na wysokość, wyciągasz ok. 150m robisz dwa zakręty i lądujesz. Wiesz, że wygrałeś tę konkurencję... osiągnąłeś 113km/h na trasie 300km...
Wygrałeś całe Mistrzostwa Polski! Czekałeś na ten moment odkąd zacząłeś latać. To właśnie jest rywalizacja w najczystszej formie...
